Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Obiekty, które mówią wszystko o Nordacie

Kilka dni temu do portu w Czoczen przybił statek. Na pokładzie statku znajdował się specjalny transport, który miał zostać dostarczony do Wielkiej Jurty, a jego strażnikom przykazano, by nie zatrzymywali się nawet by napoić konie. Trzeba było jechać bez względu na wszystko, gdyż to był transport prawdziwie specjalny! Wyjątkowy! Jedyny w swoim rodzaju! Po prostu taki, który nie mógł czekać i wlec się po stepach, kiedy chan musiał go po prostu jak najszybciej zobaczyć! Chan musiał zobaczyć to, co mu przywieziono z dalekich krain za wielkimi morzami, o których przeciętny Kugar ma zerowe pojęcie. I z tego też powodu nie można było pozwolić, aby ładunek mógł być oglądany przez niewtajemniczonych wieśniaków, co by tylko w panikę wpadli na widok transportowanych obiektów, a na dodatek jeszcze jakieś plotki mogliby siać, które z kolei wywołałyby chaos w państwie, a to, jak powszechnie wiadomym jest każdemu, tolerowane przez naszych władców być nie lubi. To i więc w trosce o spokój, zdrowie i życie poddanych nie można było im pokazywać tego, co do Ałakan-Pedi było wiezione kilkoma wozami szczelnie przykrytymi płótnami i skórami.

Na szczęście dla eskorty transportu tajemnego udało się go dostarczyć pod Pałac Chański w stolicy naszego pięknego kraju już po kilku dniach jazdy, i to mimo tego, że w centralnej Kugarii zima trzeszczy pod każdym krokiem ludzkich i zwierzęcych kończyn. Pomimo tego, że gdzieniegdzie drogi zawiane, bo Kugarowie nie lubią podróżować po stepach zimą, a na dodatek nikt tych cholernych dróg nie odśnieża. Jak zwykle drogowcy zaspali, a przecież zima chylić ma się już ku końcowi. Powinni w tym Ałakan-Pedi wpaść w końcu na pomysł powołania jakiejś Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, albo innej gospodarki komunalnej, co by po prostu drogi sprzątała, szczególnie w zimie. Bo jakże w takich warunkach wieźć chanowi specjalny i wyjątkowy transport, kiedy dojechać nie ma jak. No ale się udało. Szkodliwe będzie za to doliczone do wypłaty eskorcie. Ale transport jest przed pałacem.

Wniesiono więc skrzynie i klatki z obiektami do specjalnego ogrodu zimowego chana, który znajduje się pod dachem oszklonym częściowo, i w którym rosną przez cały rok różne roślinki i takie tam. Tam też te klatki i skrzynie z obiektami zostawiono, po czym na miejsce przybył chan we własnej osobie wraz z świtą. Przyprowadzono również straż pałacową, która otoczyła ogród zimowy. Wówczas chan patrzący z wielkim zaciekawieniem na skrzyneczki i klateczki wciąż przykryte, kazał je odsłonić, a z ich wnętrz wypuścić obiekty. Gdy to uczyniono, na ogród wylazły jakieś małpy mało komu znane, z gołymi dupami paradujące i wrzeszczące jak opętane przez jakiegoś demona z piekła rodem. Przestraszyły się dworzanie i dworzanki, a nawet chańskie kochanki. Przestraszyli się z lekka doradcy chana, a nawet żołnierze. Chan jednak nie. Nie był zdziwiony tym co widzi, a po chwili co bardziej światli członkowie świty władcy kugarskiego resztę oświecili, że to są przecież pawiany. Takie małe i brzydkie jak moja babka bestie, które chasają sobie po terenach dawnej Samundy, bądź co bądź do Nordaty się zaliczającej.

I gdy te pawiany tak zaczęły sobie chodzić, skakać, drzeć się, bić się i ścigać jeden drugiego, a wszyscy zaczęli się na ten pokaz wariactwa z coraz większym rozweseleniem patrzeć, to wtedy podszedłem do władcy kugarskiego, oczywiście uzyskawszy jego zgodę na zbliżenie się na dystans bliższy niż 20 metrów, i ukłoniwszy się (kątem oka patrząc na jego piękne nałożnice), powiedziałem do niego:

O Najjaśniejszy i Największy na Wielkim Stepie, niech Wasza Wielkość patrząc na te stworzenia uzmysłowi sobie, że Nordata od najdalszego wschodu po najodleglejszy zachód, od krańców północy po rubieże południa, wygląda tak, jak ten ogród zimowy wypełniony tymi oto pawianami, na których my, Kugarowie, najpierw ze strachem, a następnie z rozbawieniem rosnącym, patrzymy.

Chan uniósł brwi i lekko pokołysał głową twierdząco, nic przy tym nie mówiąc. Skinął później ręką, bym się oddalił, po czym otoczony przez swoich przydupasów opuścił ogród. Wyszli zeń wszyscy, a strażników tylko postawiono przy drzwiach. Pawianom brak obserwatorów jednak wcale nie przeszkadzał – nadal wyprawiały cuda wianki i krzyczały tak głośno, że aż na ulicach stolicy nieświadomi niczego mieszczanie dziwili się, co się dzieje w Wielkiej Jurcie. I oby nie musieli.


Nordata podczas zwyżki aktywności