Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Wstrzymane natarcie pod Nanfang

Siły Güjük Chana, mimo lekkiego osłabienia bojem pod Tienshi, kierowały się dalej na wschód, w kierunku miasta Nanfang, które stanowiło stolicę kraju Gaoyuan. W jego kierunku udały się także wycofujące się spod Tienshi siły Kubiszeka, który nie zbierał się jednak do kapitulacji. Zwiad chański donosił o dalszej koncentracji wojsk pod Nanfangiem. Zbierało się tam wojsko w liczbie dalszych 10 tysięcy żołnierzy lekkiej jazdy oraz 10 tysięcy piechoty. W Nanfang również stacjonowały wojska o bliżej niezidentyfikowanym składzie i liczbie, gdyż nie udało się jeszcze żadnemu szpiegowi Chana wkraść do tego miasta. Zdobycie miasta i tak nie było pierwszym zmartwieniem władcy. Aby pod nie podejść musiał wpierw unicestwić wojska Kubiszeka znajdujące się w polu. Namiestnik tej krainy miał tam jedną przewagę nad swym przeciwnikiem – dwukrotną przewagę liczebną.

Chan postanowił korzystać z informacji przekazywanych przez zwiadowców z takiej odległości, by wrogie siły nie znały dokładnego położenia sił chańskich. Otrzymał również informację, że z zachodu zmierza do Gaoyuan tuyuhuński tumen piechoty, który stanowi na ten moment dostateczne rezerwy, aby móc śmielej poczynać sobie na wschodzie. Wadą rezerw było jednak to, że są jeszcze bardzo daleko, i nie wiadomo dokładnie kiedy wejdą w obszar działań wojennych. Z uwagi na fakt, że była to piechota Chan nie zamierzał nakłaniać jej do samodzielnych rajdów na wschód, a użyć bardziej jako zabezpieczenia i ochrony Tienshi.

Postanowiono spróbować prowokacji i odciągnąć siły konne Kubiszeka od miasta w celu ich zniszczenia w zasadzce. W tym celu lekka jazda Ordy Rezerwowej miała dokonać pozorowanego natarcia. Nawet gdyby Kubiszek wiedział, że jest to natarcie pozorowane, to Chan zakładał, że i tak jego pokusa zniszczenia tych sił będzie na tyle duża, że władca Gaoyuan jej ulegnie. Nokudzi Ordy Rezerwowej ruszyli więc na wschód. Gdy zbliżyli się do sił przeciwnych zaczęli atakować ostrzeliwując przeciwnika. Ten, znając taktykę walki Kugarów, wysłał swoją lekka jazdę na flankę, a piechotę wysłał z drugiej strony, by zastopować ewentualny odwrót kawalerii Chana. Manewr mógł się po części udać, gdyż zawrócenie całych sił Ordy Rezerwowej nie mogło się tu powieść. Dowodzący atakiem oficerowie zdecydowali się w związku z tym na odbicie natarcia w kierunku piechoty i przedarcia się przez jej linię, która składała się tylko z dziesięciu żołnierzy. Ich stratowanie nie powinno stanowić problemu. Dzięki ostrzałowi udało się także zmusić kawalerię Kubiszeka do ataku. W miejscu bitwy zaczął tworzyć się kocioł, wyjście z którego zależało od skutecznego przedarcia się przez formację piechoty, bowiem z drugiej strony jazda wroga skutecznie flankowała siły Chana. Wtem kugarskie arbany zaczęły wbijać się w formację piechurów wyposażonych w miecze i szable. Padało wielu jeźdźców Güjüka, jednak wszyscy byli na tyle zdeterminowani, że chcieli się przebić. Ten wyczyn udał się, i dość mocno pokiereszowana lekka jazda Ordy Rezerwowej, po zadaniu ciężkich strat piechocie wroga, przebiła się przez jej linie. Nie wszystkim się jednak udało. Wielu nokudów utknęło w okrążeniu, przez co zdani zostali na samobójczą walkę z piechotą i kawalerią. Pozostali mogli jedynie na to patrzeć, gdyż ich zadaniem było wciągnięcie lekkiej jazdy w zasadzkę zastawioną dalej przez Gwardię Chańską. Prawie dwa tumeny jazdy zmierzały szybkim tempem za wojskami Chana do małej dolinki, po obu stronach której rozlokowane były oddziały Gwardii. Gdy do doliny wjechał prawie cały tumen łucznicy z Cheszig zalali go tysiącami strzał z obu stron po kilka razy, zadając znaczne straty. Następnie uciekająca jazda zawróciła i uderzyła od czoła, zabijając większość znajdujących się na przedzie wrogiego tumenu żołnierzy. Gwardia uderzyła z obu stron i tumen lekkiej jazdy znalazł się w potrzasku, tak, jak przed chwilą kilka jegunów sił chańskich pod Nanfangiem. Rozpoczęła się mordercza bitwa, z której nikt nie chciał wyjść jako przegrany. Nie mógł również wyjść, gdyż przyrost liczby ciał nie dawał szans na to, że przegrany wyjdzie z tego starcia żywy. I gdy pod naporem sił chańskich wyrzynane były wojska lekkiej jazdy z pościgu Kubiszeka na miejsce przybył kolejny tumen tego dowódcy, którego wysłał on do pościgu. Widząc co się dzieje wojska te szybko wkroczyły do akcji wiążąc w walce najdalej na wschód wysunięte oddziały Gwardii, stopniowo coraz skuteczniej je niszcząc. Chan zdecydował się wtenczas na użycie nokudów z Ordy Rezerwowej na okrążenie sił nacierających, gdyż i oni unicestwili już większość pierwszej fali pościgu. Przegrupowując się przez kilkanaście minut udało im się wyjść na tyły wroga i spiąć go kleszczami. Fruwające w obu kierunkach strzał, krzyki i jęki żołnierzy, trwały jeszcze przez dłuższy czas. Trwałyby dłużej, gdyby oficerowie wojsk przeciwnika nie dali sygnału do odwrotu pod miasto, co jednak nie udało się wszystkim. Zaledwie kilka minganów z dwóch tumetów jazdy wyszło z bitwy cało. Reszta poległa bądź dostała się do niewoli. Niestety i wojska chańskie poniosły znaczące straty, najwyższe w tej kampanii. Nie pozwoliły one podejść od razu pod Nanfang. Musiano obmyśleć nowy plan.